Malediwy - safari nurkowe (maj 2007)

Gdzie?

Malediwy znajdują się na ocenie Indyjskim poniżej Indii, jakieś 500km na południowy zachód od Sri Lanki. Znacznie więcej można przeczytać na
http://www.visitmaldives.com/


 

Safari

Safari można kupić bezpośrednio w http://www.maldivesliveaboards.com/
Tam tez można przeczytać o safari i pooglądać zdjęcia. Strona jest dość wysoce marketingowa, więc należy do niej podejść spokojnie ;-).
W "niskim" sezonie zapłaciliśmy po 1100$ od osoby - w sezonie "wysokim" jest to około 1350$).
Trochę nie wygodna jest konieczność zapłacenia kartą kredytową poprzez wysłanie faksem numeru karty do biura w Austrii.

Pływają tez tam łódki innych firm, ale te co widziałem w Internecie są droższe, czasami znacznie.

Aktualna pogoda


Jak dojechać?

Myśmy lecieli do Monachium liniami Lufthansy, a następnie do Male (stolicy Malediwów) z przesiadka w Dubaju liniami Emirates. Zostałem fanem Emirates airlines: nowe Airbusy, więcej miejsca na nogi, wyświetlacz w każdym fotelu, wiele kanałów kinowych i muzyki do wyboru, z 60 gier ala Atari, dużo jadalnego żarcia, nielimitowany alkohol ;-), mila obsługa. Dodatkowo na lotach Emirates 15kg bagażu nurkowego gratis na osobę (już nie aktualne: teraz brak darmowego bagażu nurkowego, ale 30kg bagażu rejestrowanego na osobę - maj 2009), w Lufthansie niestety torba nurkowa do 10kg 50$, do 20kg 100$, ale mieliśmy tylko 4 kg nadbagażu, więc nie kazali nam płacić. Z powrotem nikt nadbagażem się nie przejmuje, jedynie w Monachium celnicy żyć nie dają, każą wyciągać i rozkręcać cały sprzęt z podręcznego jak leci, a na końcu jeszcze kontrola na narkotyki - rrrr...
Nie polecam LOTu - poinformowano mnie, ze "torba nurkowa" nie występuję w cenniku, a za nadbagaż musze zapłacić 26$ za kg - bardzo śmieszne 8-((

W sumie taka trasą dolotu wg mnie jest najrozsądniejsza, w tamta stronę czas całkowity dojazdu to tylko 16h, z powrotem niestety nie ma dobrego połączenia z Niemiec do Polski i trzeba 8h w nocy przesiedzieć na lotnisku.

Cena biletu ok. 2900-3000zl.

Na miejscu na lotnisku przewodnicy z łódki was spotkają, a na koniec zawiozą z powrotem na lotnisku, które jest jedyne w swoim rodzaju, bo jest na wyspie może 1m nad poziomem morza, a z lotniska wypływa się łódką.

Można tez lecieć z Europy liniami SriLankian przez Colombo (stolica Sri Lanki), ale wychodzi drożej. Teraz (czerwiec 2015) na Malediwy lata też Qatar Airways.

Polecam www.orbitz.com - najlepsza znana mi wyszukiwarka z bardzo rozsądnymi cenami.

Kiedy jechać?

Niestety byliśmy w zasadzie u schyłku sezonu, na początku maja. Co prawda dużo planktonu i manty gwarantowane, ale fatalnie z punktu widzenia foto/wideo - widoczność 10-15 metrów no i pochmurno, więc w okolicach 30m dość ciemno i brak koloru.

Miejscowi polecali jako najlepszy sezon od końca grudnia do końca marca (widoczność wtedy ponoć sięga 30m), niestety wtedy ceny są najwyższe no i praktycznie wszystkie terminy na ten i przyszły rok są juz zajęte.

Łódź

Firma www.maldivesliveaboards.com ma w ofercie kilka łodzi. Myśmy byli na "Baani Adventurer", siostrzana "Baani Explorer" jest o rok starsza (maj 2009 - niestety na Baani Adventurer zginał rosyjski nurek i obydwie łódki były wycofane z eksploatacji, a teraz po kapitalnym remoncie występują pod innymi nazwami i są dużo droższe), a "Stingray" jest wersja old style'ową liveabordu i jest trochę tańsza.

Łódki reklamowane są jako mocno ekskluzywne i tak były zaprojektowane, ale w rzeczywistości to przesada, nasza była mocno podniszczona i powiedzmy mieści się w kategorii 4-5* łódek egipskich. W salonie nie ma klimy, w naszej kajucie klima wydawała tylko buczenie ;-), co przy upale i dużej wilgotności jest jednak problemem. A na pokładzie spać nie za bardzo się da, bo miejsca zajmuje załoga, a w nocy są wiatry i ulewy.

Łódka jest o metr szersza od łodzi egipskich, więc kajuty i łazienki są większe, poza tym górny pokład jest znacznie bardziej zabudowany od łodzi egipskich i mieści się tam 2 obszerne kajuty (suity) z dobrze działająca klimą w bardzo nierozsądnej cenie ;-), za to przestrzeń "imprezowa" jest ograniczona o polowe w stosunku do łodzi egipskiej. Salon tez jest mniejszy, a jego cześć zabudowana jest kajutami dla załogi.

Główną różnicą jednak jest brak części "sprzętowej", jest tylko mały kawałek "mokry", tylna platforma zresztą pomieści tylko 2 osoby.

Nurkuje się z ok. 15 metrowej łodzi technicznej, tam tez cały czas leży sprzęt i znajduje się spalinowa!!! sprężarka. Nurkowanie z "dhoni", jak oni mówią na łódź techniczną, ma swoje plusy i minusy.

Na plus:
- nie używa się zodiaka, chociaż maja oni małą motorówkę wielkości zodiaka, np. do przerzucenia gości na wyspę,

Na minus:
- 3 razy dziennie chodzisz tam i z powrotem, nosząc ręczniki i foto/video lub cos, co znowu się zepsuło,
- jak cos zapomniałeś to trudno ;-), gorzej jak to była maska lub komputer ;-))
- czasami płynie się i 30 min w jedna stronę, a silnik hałasuje straszliwie. Dużą łódź oni traktują jako bazę do spania kotwicząc gdzieś w lagunie (koniecznie koło retranslatora żeby działał telewizor - nie nastawiajcie się na duże atrakcje, jest tylko jeden kanał miejscowej rządowej TV ;-))

Załoga

Załoga jest ok., pomocna i mila, głowni goście mniej lub bardziej gadają po angielsku. Natomiast załogi jest zdecydowanie za dużo, codziennie spotykałem jakiś nowych ;-), jest ich może z 15 osób, dokładnie nie wiem ;-). Oczywiście są 2 łodzie, ale i tak to przesada, większość dnia oni się po prostu nudzą. Językiem obowiązującym na łódce jest oczywiście angielski.

Jedzenie

Jedzenie, w cenie safari, jest lepsze niż w Egipcie. Kuchnia indyjsko-tajska, mocno ostra, co jest czasami problemem, bo zgaga pod woda potrafi się o siebie upomnieć. W cenie jest kawa/herbata i woda do woli (dość obrzydliwa, bo odsalana). Cola i inne napoje są płatne ok. 2-2,5$ za butelkę 0.5l.

Osobne słowa należą się alkoholowi.
Uwaga!!! Na Malediwach jest zakaz wwożenia alkoholu! Całość bagaży jest prześwietlana przez celników przy przelocie, alkohol jest konfiskowany do przechowania i odebrania w drodze powrotnej.

Jednak przenieść alkohol można, sprawdziliśmy, bo rentgen jest stary, czarno-biały, a obraz bardzo mały. ;-)
(maj 2009 - niestety kupili nowe rentgeny, duże i kolorowe)
Kilka rad:
- generalnie celnicy szukają kształtu butelek,
- sprzęt nurkowy, szczególnie płyty, są świetnym ekranem,
- da się wykorzystać dużo miękkich, plastikowych opakowań.
no i liczę na waszą inwencję. Nie pisze jak, bo jak wszyscy zrobią tak samo, nic z tego nie będzie ;-)

Na łódce dość wodniste piwo z KEGa kosztuje 3,20$, jest Bacardi i jakaś Vodka, ale cen nie pytałem.

Dobra, w końcu to strona nurkowa, a nie turystyczna, więc:

Nurkowania

Nurkuje się 3 razy dziennie, pierwszego dnia tylko check dive, ostatniego tylko poranne. Jest jedno nocne nurkowanie w trakcie tygodnia, czasami można zamienić jakieś nurkowanie popołudniowe na nocne.

Miejsc nurkowych oczywiście jest mnóstwo, może z 1000 ;-) a łódka nie ma określonej trasy. Myśmy nie odpływali za daleko od stolicy, bo pogoda była nie najlepsza i była tylko polowa gości, więc chyba nie chcieli spalić za dużo paliwa ;-). Ale nie można narzekać, w okolicach samego Male jest mnóstwo dobrych miejsc, jedynie może kotwiczenie w 2km od lotniska to nie najlepszy wybór.

Miejscowi wiedza, gdzie w danym czasie najlepiej płynąć, trzeba tylko im wytłumaczyć, co chce się zobaczyć.

Zycie podwodne jest bardzo bogate, jest mnóstwo ławic, napoleony są częste, na mureny po paru dniach nie zwraca się uwagi. Często można spotkać żółwie, duże triggery (małych są setki) i ławicy większych jackfishy, tuńczyki, różne ray'e i miliony rożnej drobnicy. Generalnie życie pod woda jest bogatsze niż w Egipcie i to w porównaniu z jeszcze nie zadeptanymi rafami Południa, a juz zupełnie bez porównania do zniszczonych raf np. Hurgady. Ale oczywiście główną atrakcją Malediwów są rekiny i manty.

Nurkowania nie są najlżejsze, z 18 nurków 14 było w okolicach bądź poniżej 30m. A, na łódce Nitroxu nie było (był popsuty?), a przydałby się.

Jeśli właśnie chce się zobaczyć rekiny, to raczej nie płycej niż 25-30m. W związku z tym na 2-3 dzień dekompresja goni, komputery są obowiązkowe, a guidey będą co chwilę przypominać o komputerze. Na większości nurkowań mieliśmy 2-4 minuty do dekompresji.

Druga sprawa są prądy. Najlepsze są z oceanu do wewnętrznego obszaru atoli ("incoming"), wtedy podchodzi duża ryba. Jak prąd jest "outgoing", czyli w druga stronę, to raczej nie ma szans na rekiny. My ciągle mieliśmy outgoing, wiec rekiny widzieliśmy tylko na 4 nurach i to tylko te mniejsze przyrafowe, ok. 1-2m długości (grey reef shark, white tip shark). Za to raz była to ławica 18szt i to czasami kilka metrów od nas, więc przeżycia są całkiem niezłe ;-)

Na rekiny nurkuje się w korytarzach, prowadzących z oceanu do wewnątrz, nie widać je z powierzchni i nie wygląda to jak rafa w Egipcie, widoczna albo wręcz wystająca z wody.
Tutaj wszystko jest pod.

W tych korytarzach są mocne prądy, które na dodatek kręcą, więc ciągle był kłopot z której strony nas wyrzucić, a i tak większość nurków robiliśmy pod prąd bądź na ukos. Ja pływam z kamera wideo, a i z dużą lustrzanka z flashami będzie ciężko. Jak prąd jest "small to medium", to jeszcze się da, a jak ogłaszali prąd "medium", to znaczy ze będzie masakra ;-)

W sumie można tam robić super drifty, ale guide'y ciągle z tym prądem walczą. Po co? Nie wiem. Ale z drugiej strony dla nich to nie problem, oni robią to cały czas, są po 150cm wzrostu i ważą pewnie po 40kg. I z butla 10ką zostaje im więcej powietrza niż mi z 15ką.
No ale ja jestem 2,5 razy większy ;-)

Od ciągłej walki z prądem na głębokościach połowie ekipy już po paru dniach mocno bolała głowa, chociaż ja miałem takie objawy pierwszy raz. Na jednym nurku próbowaliśmy szukać rekinów młotów w blue, ale w ciągu 40 minut widziałem tylko wodę ;-). Ale ponoć w zimie szansy są bardzo duże.

Dobrą rzeczą do prądu (wodnego ;-) jest hak prądowy. Można się zaczepić za skałę lub obumarły koral i pooglądać manty i rekiny dookoła. Szczególnie przydaje się on przy foto/wideo, kiedy potrzebne są 2 ręce, a prądy są naprawdę mocne. Jest on prosty do zrobienia i wygląda jak hak od wieszaka na ubrania z 1m linka i karabińczykiem na końcu. Ja zaadoptowałem właśnie haki z wieszaków, ale one się nie do końca sprawdzają. Drut musi być grubszy (3-5mm) i z nierdzewki, a haki z wieszaków potrafią się rozgiąć i strasznie rdzewieją ;-). Hak można wypożyczyć na łódce, ale chcą chyba 5EUR/dzień.

Minusem "niskiego" sezonu jest ogromna ilość planktonu i związaną z tym słaba widoczność 10-15m. Jest to zarazem plus, bo na "cleaning stations" gdzie manty przypływają na czyszczenie są one gwarantowane, a taniec mant pod woda parę metrów od nurków jest naprawdę niesamowitym przeżyciem.

No i najważniejsze, nie ma tłoku, nurków jest mało, w czasie 18 nurkowań spotkaliśmy tylko raz inną grupę pod woda.

Trochę ciekawych miesjc nurkowych:
- Lankan Beru (North Male atoll) - "Manta point" - super rewelacja! Manty gwarantowane.
- Himmafushi Corner (N.M) - lot przy ścianie w bardzo mocnym prądzie (wg miejscowych "medium" ;-)
- Nassimo Thila (N.M) - bardzo ładna rafa
- Kadooma Thila (South Male Atoll) - ławica eagle ray, ławica rekinów, średni prąd, używaliśmy haki.
- Lhosfushi Kandu (S.M) - ładna ścianka z rafą, mnóstwo drobnicy, ławicy wszystkiego, rekiny, napoleony - super!
- Ranikan (S.M) - rekiny
- Kuda Giri (S.M.) - nieduży wrak 30m, całkiem fajny
- Embudhoo Express - miejsce polecane przez miejscowych jako nurkowanie w mocnym prądzie z rekinami. Nam się trafił prąd slaby i nie w ta stronę co trzeba, więc rekinów nie było 8-(

Pamiątki

Bardzo ładne są wszelkiego rodzaju wyroby z drewna, szczególnie rożne stwory morskie. Fajne tez są maski. Dużo srebrnej biżuterii. Generalnie suvenirsy są mocno na plus, w odróżnieniu od tandety w Egipcie. Jak chcecie kupić pamiątki, każcie się zawieść na lokalną wyspę w trakcie safari. Ceny są niższe niż w stolicy - Male.

 

(Tekst: Malediwy - safari nurkowe, autor: Wład)

Drukuj

Portfolio